m-k-halltton
przeprosić, odejść, niebyć zapomnianym @ 2008-03-09 20:41

lista rzeczy które chciałbym zrobić w ostatni dzień mojego życia:


1.skończyć to co zacząłem wcześniej
2.zrobić to co miałem do zrobienia
3.powiedzieć to co chciałem powiedzieć innym osobą lecz nieznalazłem czasu, bądź też niechciałem
4.być miłym dla wszystkich by mnie w ten ostatni dzień zapamiętali.
5. napisac list, wyjasniający dlaczego, z jakiej przyczyny po co, co dalej.
6.przeprosić w tym liście osoby które zraniłem swoją śmiercią.
7.napisac w liście co ma byc ze mną po mojej śmierci.


życie. kończy sie już dla mnie.
Komentuj [6]


Zegnajcie na zawsze... @ 2007-08-24 01:40

odchodze. zegnam i dzekuje za to co dla mnie zrobiliscie. dziekuje z calego mojego serca. i przepraszam jezeli was czyms zawiodlem. jesli czyms uszczesliwilem to me serce sie raduje.Zegnajcie na zawsze. koniec



































Michael Kacper Halltton
Komentuj [0]


Angelice Dąbrowskiej. Zakonczenie. @ 2007-08-20 15:18

minelo wiele dni, wiele miesiecy, nminely prawie dwa lata. a ona ciagle w mojej glowie, ciagle niemoge o niej zapomniec. to czego mnie nauczyla jest piekne, to co mi pokazala, bezcenne, nauczyla wiecej niz ktokolwiek inny, nauczyla kochac. nauczyla kochac i kochala. czulem jej milosc w moim serduszku, czulem ze kocha o wiele bardziej odemnie, to jest najwspanialsze uczucie bo wiecie ze kochac i byc kochanym to tak jakby z 2 stron grzalo slonce? uczucie nie do opisania, bol niedo okreslenia. tesknota jakiej niezycze nikomu, wspomnienia ktorych niebylo wiele do ktorych wracam czytajac listy i wspominajac. tworze, dla niej, dedykuje jej to co stworzylem, choc prawdopodobnie ona tego by niechciala, ale tylko w ten sposob moge sie jej odwdzieczyc za "lekcje milosci" ktora niepowinna sie nigdy skonczyc. moja droga, "DRAGON War" dedykuje Tobie. "Angelice Dąbrowskiej za nauke milosci o ktorej sni wielu, milosci ktorej niewielu doznalo. za Twe serce chce ci podarowac moj skarb, te ksiazke." M.K.Halltton

skonczone. wszystko gotowe. wiec ten blog tez sie konczy, wystarczy czekac na spelnienie marzenia.. jednego jedynego ktorego pragne

"bo za tysiac lat nikt niebedzie pamietal nas..."
Komentuj [0]


anioly ktore upadly.... @ 2007-08-14 02:47

upadle anioly... niema nic bardziej przygnebiajacego od upadajacego, staczajacego sie i popadajace w ruine czegos co bylo ostoja pieknosci, czegos co bylo idealem samym w sobie, wzorem. widok upadajacego idealnego aniola przygnebia, pokazuje jak mozna stoczyc sie prawie na wlasne rzyczenie, przepraszam nie prawie, na wlasne rzyczenie. aniol upada, jego blask jasnego swiatla zaminienia sie w szkarlatny odcien szarosci, usmiech  ktory byl cieply i szczery staje sie szyderczy, glos ktorego kazde slowo koilo bol i odpedzalo smutek staje sie chciwy i z nua oszukanstwa, oczy radosne, rozpromienione, z dusza i glebia zamruzyly sie, obserwujac do okola wszystko i czekajac na okazje do wyludzenia, wyszydzenia, skozystania z latwej okazji.. upadle anioly, czy warto sie nad nimi litowac? watpie, niema nad czym.

niewiem nawet czy mozna je nazywac ciagle aniolami, ale pewnie trzeba,gdyz kiedys nimi byly... moze znow beda? pozostaje nadzieja ze sie zmienia.


nielitujmy
sie nad upadlymi aniolami ale cieszmy sie z tych ktore wznosza sie
wyzej, i z tych ktore z upadku powstaja.

M.K.Halltton.
Komentuj [0]


kiedy? bo ja juz niemoge, niepotrafi, i niechce!! @ 2007-08-04 21:38

jak myslicie, co nas czeka po smierci? gdy nasze cialo przestanie funkcjonowac, i odejdziemy...? co sie stanie z naszym umyslem? takze umrze, przestaniemy myslec, pamietac, wspominac? bedzie takie"pyk" jak sie telewizor wylacza i ciemnosc puzniej? bez szeptu w glowie, bez myslenia? ez nawet jednego promyczka w tej ciemnosci, iskierki? najmniejszego odcienia innego koloru? smierc.. to jedyna rzecz najpewniejsza ze wszystkiego co istnieje, i tymsamym niepewna, bo niewiemy jak i kiedy, lecz wiemy ze napewno.

kiedy?!!?


Komentuj [2]


Zofiai i Antoni @ 2007-07-31 04:11

wiesz ze milosc nieumiera nawet po smierci?zyje w pamieci innych ludzi ktorzy niekochali tego co my, ale zyje. podziwiaja za to lub nienawidza. niewiem czmeu moznanienawidziec za to ze ktos kocha, ale to jest mozliwe. moznapodziwiac za to ze ktos kocha.i to robi wiele osob.

milosc, to cos co laczy, pozwala sie poznac, niepozwala byc bez siebie, daje uczucie tesknoty, i szczescia przy spotkaniu. ale  i tak rani.. na koncu zawsze ona rani. bo nawet jesli bedziemy z kims cale zycie, to pod jego koniec jedna z was 2 umrze pierwsze, zadajac bol 2 osobie. znam wiele przypadkow malrzenstw ktore bylo ze soba ponad 60 lat, wiele wiecej, i gdy jedno z nich umarlo to droga osoba z tesknoty poprostu, umierala kilka dni puzniej. zadzwiwiajace prawda? ale prawdziwe. tyle lat z jedna osoba i  traci sie ja.. znam to. w  pewnej czesci.

moge opisac jeden przypadek..

Antonii i Zofia,  malzenstwo z 60 ltenim starzem. zawsze wszysko robili razem, wszedzie chodzili razem, zawsze trzymajac sie za rece, obejmujac, oni tego potrzebowali zawsze, jesli jedno jechalo do szpitala to drogie z nim i bylo z ta druga osoba tyle ile trzeba bylo, zawsze do konca. pewnego dnia Antoni i Zofia postanowili spedzic caly dzien na dworze. kolejnego dnia postanowili byc ciagle w domu. 3 dnia  niewychodzili z luzka, bo postanowili ze spedza caly dzien w luzku razem wtuleni w siebie. zapytani czemu tak sie dziwnie zachowuja odpowiedzieli ze zawsze chcieli spedzac tak czas zanim odejda, ze ostatni dzien spedza razem w luzku przy sobie. nikt im niewierzyl, mysleli ze staruszka sie cos poprsewracalo...

minol dzien wieczorem staruszkowie dalej lezeli razem.

nastepnego dnia rano gdy ich sura weszla do ich sypialni zauwazyla ze neizyja, odeszli, razem, jednoczesnie w jedna noc. ale ciagle byli wtuleni w siebie, trawjac w czulym objeciu.

tak odeszli moji rodzice. 43 lata temu. milosc moze wszystko.


Komentuj [0]


kazdego dnia @ 2007-07-28 06:00

kazdego dnia umieram i rodze sie na nowo.

kazdego dnia, o poranku gdy wstaje rano ozywam, rodze sie do zycia i prosze Boga ze jezeli pozwolil mi na rozpoczecie dnia niech bedzie on szczesliwy, bez smutku i zalu, moze byc nawet normalny, byle by byl do konca nieprzerwany.

wieczorem, gdy mam zasypiac, modle sie do Boga bym umarl w te noc, i nieotworzyl oczu. zycie mnie zmeczylo i wielu rzeczy juz nauczylo, wiecej niechce wiedziec, niechce wiecej odczuwac i pokazywac co czuje, wypplakalem zaduzo lez, zaduzo razy milczalem, niepotrafiac powiedziec innym ze cierpie.duszac to w sobie pozwaalem by te uczucia mnie od wewnatrz rozkladaly, zmienily mnie wbrew mojej woli, teraz to wiem, zapuzno.

kazdy poszczegolny dzien jest pusty. mimo ze wydazy sie cos milego, nawet jeden drobny epizod w ktorym doznam szczescia , albo i caly dzien bedzie od poranka do zachodu slonca szczesliwy od tak bez powodu to po zachodzi eslonca , przed snem, podsumowuje dzien.. okazuje sie ze byl pusty,  ze rownie dobrze moglo by go niebyc a ja bym nieodczul nic, zadego braku i tesknoty, bo niebylo by zaczym. tak mam odkad odeszla ona. pustak w codziennej monotonii ciaglego zycia od wielu lat. bez niej. wiele razy myslalem ze bylo by lepiej moze gdybym jej niepoznal, nigdy niespojrzal w bok, niezauwazyl jej na lawce siedzacej podpierajacej glowe rekoma opartymi na kolanach, ze moze bylo by lepiej gdyby Klaudia nieprzedstawila nas sobie, niebylo by tego wsztskiego, niebylo by tesknienia za soba, niebylo by klamstwa, niebylo by bolu, ale nienauczylbym sie kochac, bo to ona mnie tego nauczyla, niewiedzialbbym jak to jest gdy ktos mnie kocha calym sercem, niewiedzialbym jakto jest gdy  czeka sie z niecierpliwoscia na list pelen cieplych slow, zarcikow i dowcipow, prozb i ppolecen, czytania po kilka razy tego samego listu zaraz po jego otwarciu,  niebylo by tez tego. wiec nie, wcale niebylo by lepiej gdybym jej niepoznal, dobrze sie stalo. bardzo dobrze. ale ...

ale czmu musiala odejsc? Boze czemu?


Komentuj [0]


ranimy bo...?? @ 2007-07-13 00:54

milosc zawodzi... bardziej niz myslicie. rani bardziej niz mozna sobie to wyobrazic, i rozczarowuje bardziej niz cokolwiek innego.

rodzimy sie by zyc

zyjemy by umrzec,

umieramy by nieranic

ranimy by... ??? czemu ranimy?

zostalem zraniony, ogromnie, serce moje krwawi, chodz myslalem ze to juz niemozliwe, ze jest na nim tyle krwawiacych ran ze moge byc spokojny poniewaz zadna inna nawet najmniejsza rana nieznajdzie sie na nim, a jednak.. mylilem sie, czesto ostatnio sie myle, co do ludzi, co do siebie, ale wierze, wiara moze zdzialac wszystko, jesli sie w cos wierzy to wszystko mozliwe, naprawde wszystko. wierze w Boga, calym sercem, kto niewierzy, niech otworzy oczy na swiat, wierze w milosc, bo ona chodz slepa, rani, wybacza wszystko nawet to najgorsze, to nie jej wina ze juz taka jest, to jest juz w nia wpisane.. niemoge sie jej pozbyc, ale nawet niechce.. chyba niechce. ale ile mozna..?  cierpiec,  ile mozna lez wylac przed snem gdy wracaja wspomnienia, ile razy mozna czytac listy od niej , nauczyc sie ich na pamiec. tylko ta milosc daje taka sile by tego dokonac, by to robic.. tylko ona. naszczescie tylko ona!

czuje sie slabo, od kilku tygodni zle ze mna,  czas odwedzic lekarza.


Komentuj [1]


angelika @ 2007-07-11 13:33

czekam na nia ciagle, tesknie za nia, kocham ja, kocham moja angelike calym sercem odkad ja tylko poznalem do rozstania ktore niestety spozadzil nam los. :(  wiecie jak to jest gdy milosc zawodzi? odechciewa sie zyc, wszystko jest ponure i niec juz niecieszy, ja tak mam, sa momenty szczescia, ale chwilowe bardzo i syzbko przmeijaja, niepozwalaja sie soba nacieszyc dluzszy czas.  Angelika, brakuje mi ciebie, kocham cie ;( 

byc razem

miec szczescie

byc razem

zyc wiecznie

byc razem

z soba do konca

byc razem


Komentuj [0]


PozWoL @ 2007-06-22 02:55

nieaje rady. brak mi sil na zycie bez Ciebie kochanie! niemam sily. chce dawac Ci kwiaty i szeptac slowa czule do ucha.. patrzec naciebiebie spiaca godzinami, przytulac.. chce tego pozwol!!!! prosze pozwol! A.D.
Komentuj [0]


  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]